Witam wszystkich po dłuższej przerwie
Nie miałam chwili wolnej, aby zajrzeć na forum, a winna jestem odpowiedź na pytanie od Hikielossa. Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale ciągle pracy jest wiele.
Jak już pisałam, mąż i ja zaczęliśmy „działać” w Bławatku, gdy na parterze były szkielety ścianek działowych, a na piętrze jedna otwarta przestrzeń. Wyglądało to mniej więcej tak, jak na zdjęciach poniżej – tylko oczywiście dach był gotowy, czego na tym zdjęciu piętra nie ma i zamiast prowizorycznych słupków podporowych, były już te porządne, stałe podpory w odpowiednich miejscach. A na zewnątrz dom wyglądał tak, jak na zdjęciu poniżej, czyli były ściany pokryte odpowiednią folią i wstawione okna.
Od tego momentu ekipy mieliśmy jeszcze do:
- instalacji wod.-kan.-gaz.
- wylewki
- przygotowania instalacji grzewczej (ogrzewanie podłogowe na parterze i grzejniki ścienne na piętrze)
- zainstalowania pieca grzewczego
- wykonania elewacji pucem
Resztę wykonał mój mąż z moją skromną pomocą ( na ile mogłam i w czym mogłam, to pomagałam). Ale cały ogrom tej pracy to zasługa mojego dzielnego i zdolnego męża.
A to lista tych prac:
- zaimpregnowanie całej konstrukcji drewnianej środkiem chroniącym przed owadami i pożarem
- postawienie szkieletu ścian działowych na piętrze
- wybudowanie sufitu na piętrze/ podłogi strychu
- zrobienie ścian działowych z płyt kartonowo-gipsowych, zamontowanie narożników
- ułożenie wełny w ścianach, na stropie i połaciach dachowych ( ocieplenie i wyciszenie )
- ułożenie styropianu na elewacji i zaciągnięcie klejem
- pomalowanie podbiciówki
- ułożenie styropianu pod wylewkę
- wykonanie instalacji elektrycznej
- wykonanie instalacji alarmowej
- wykonanie instalacji wentylacyjnej
- szpachlowanie i czyszczenie ścian
- zainstalowanie kominka ( oczywiście samego wkładu, do obudowy przyjdzie fachowiec)
- obłożenie konstrukcji schodów płytami karton – gips.
- wstawienie bramy garażowej
- obrobienie szpalet okien
- wstawienie ościeżnic drzwi
- zamontowanie parapetów
- malowanie
- ułożenie paneli w pokojach
- ułożenie płytek
- biały montaż
- zamontowanie grzejników
Bardzo ważne było też to, że bardzo pilnowaliśmy wydatków od samego początku budowy. Zawsze wieczorem było podsumowanie dnia, bo gdy wydaje się pieniądze tysiącami, łatwo i szybko można „popłynąć”. Ciągle monitorowaliśmy ceny, a mąż pilnował, aby ekipy szanowały materiał. Na budowie byliśmy codziennie, przynajmniej raz, a często i dwa.
Tak budowaliśmy naszego Bławatka. Prace wykończeniowe trwają. Jeszcze dużo do zrobienia, ale to już się wydaje i tak z górki, jak przypomnę sobie wcześniejszy trud. ( Ot, choćby konieczność wniesienia całego transportu płyt kartonowo-gipsowych na cały dom w dwie osoby – przy czym jedną z tych osób była moja skromna 55-kilogramowa osoba -, czy rozładowanie i wniesienie na piętro całej ciężarówki wełnianych bali). Jutro postaram się zamieścić zdjęcia wnętrz.
Mam nadzieję, że pomogłam

Pozdrawiam!
